Dostaję dużo pytań na temat Yankee Candle, jako że większość moich dotychczasowych notek obfituje w moje świeczko - uzależnienie ;)
Postanowiłam więc poprowadzić kilka postów w kilku częściach, a dzisiaj pierwsza z nich - czyli jak to wszystko się zaczęło i co poszło na pierwszy ogień - od razu załączam moje subiektywne maniackie recenzje kilku zapachów. Na początek muszę podkreślić, że każdemu zapachowi, a szczególnie tym, które mnie od pierwszego momentu w sobie nie rozkochały, daję kilka szans, przeważnie trzy. Pierwsze podejście, drugie w niedługim czasie, a potem palę świecę trzeci raz po dłuższym czasie (czyli na mój maniacki świeczkowy umysł po kilku dniach), w którym to mój maniacki zapacho - czujny ;) nos odpocznie od gagatka, który mnie nie uwiódł ...
Oczywiście jak to w banalnej rzeczywistości internetowej bywa, o Yankee dowiedziałam się z któregoś z blogów - na pierwszy rzut moje oko przyciągnęło chyba zdjęcie kilku wosków w tęczowej kompozycji, a że jestem pro kolor, zaczęłam grzebać, co to ... Następnego dnia ( chwała firmie kurierskiej, która obsługuje sklep, o którym później), siedziałam i wpatrywałam się w to, co widzicie na zdjęciach poniżej:
Kupiłam : CHRISTMAS COOKIE słój XXL, FLUFFY TOWELS tumbler XXL , STRAWBERRY BUTTERCREAM słój XXL, Vanilla Lime - sampler ( na zdjęciu już w świeczniku transparentnym ) i woski : Vanilla Cupcake, Red Velvet, Soft Blanket. Zaczęłam od zapalenia wosków w najgorszym kominu świata - co niestety na początek mnie zniechęciło, kominek okazał się strzałem w kolano, ale świece uratowały honor marki.


RED VELVET : to mój pierwszy wosk, szalenie intensywny, rozchodzi się błyskawicznie po całym domu, momentami wydawał się aż gryzący, a może to był szok pierwszego wrażenia. Zapach intensywnej słodyczy, zapach gorącego lukru, w końcu zapach ciasta Red Velvet, które miałam okazję jeść podczas pobytu w USA, jednak przytłoczył mnie. Doceniłam go po wypaleniu pozostałych wosków typu wanilia, więc naturalnym odruchem było zamówienie większej ilości - wiedziałam już że woski to nie moja bajka, że celować będę w słoje. Zamówiłam Red Velvet w tumblerze średnim. I tu nastąpiła niespodzianka - nieporównywalnie nikła intensywność w porównaniu z woskiem. Rozczarowanie kompletne. Tym większe, że tumblery z dwoma knotami mają podwójną intensywność wydzielania zapachu.

VANILLA CUPCAKE : wosk ten palony przeze mnie jako drugi po Red Velvet stracił na sile przekonywania - owszem przyjemny, ciepły kojący waniliowy zapach, jednak zaburzyło mi to proporcje intensywności. Dla osób lubiących wyważone zapachy, nie za mocne, nie za słabe jednak polecam - nie ma on odcienia goryczy typowej dla naturalnej wanilii, nie jest zbyt przesłodzony, takie opary waniliowej babeczki unoszącej się na chmurkach, zatem nazwa zapachu trafiona.

SOFT BLANKET - ten zapach to spory temat. Spory ze względu na moje zbiory, jakie w tym zapachu poczyniłam, spory ze względu na uwielbienie i kontrowersje, jakie budzi, a także to coś, co sprawia, że nie da się go jednoznacznie określić. Według definicji producenta jest on tajemniczym świeżym zapachem, fuzją cytrusów, wanilii i ciepłego bursztynu. Pochodzę znad morza, z bursztynem miałam do czynienia setki razy, ale jak pachnie ciepły bursztyn i czy właśnie tak, nie wiem. Ciepły kocyk kojarzy mi się z zapachem ciepłej poduszki - miziajki - mojej córeczki, gdy poduszka ta była jej absolutnym towarzyszem, miłością, tulakiem, zwał jak zwał. Miała ona zapach mojej córeczki, z zapachem świecy miało to niewiele wspólnego. Lubię ten zapach jednak bardzo, jest b.intensywny w każdym wydaniu - testowałam go w tumblerze 2-knotowym, testowałam w słojach XXL, testowałam w wosku. Najlepsze wydanie wg mnie to słoje XXL, dają największy efekt, natomiast wosk ma notę brudną .. wiem, co to znaczy, prawda? Ciężko to określić, ma coś brudnawego, drażniącego w nucie zapachowej, podobne odczucie mam z woskiem Vanilla Lime, do którego za moment nawiążę ... Soft Blanket jest zapachem bardzo uniwersalnym - idealny do sypialni, do łazienki, do mieszkania/ domu w pojęciu ogólnym. Duży słój daje moc zapachu rozchodzącego się po całym domu, a gdy zamknęłam go w jednym pokoju, wyszedł szparami :) A i jeszcze jedna ciekawostka - tumbler średni Soft Blanket po mniej więcej dwóch godzinach palenia zrobił się piaskowy, brudnawy, po bieli pozostało wspomnienie, nie wyglądało to zbyt reprezentacyjnie ...

I jeszcze słów kilka o miśku, który ten zapach oflagował ... W moim odczuciu i w odczuciu mojego nosa do zapachu tego bardziej nawiązuje wizerunek kremowego ciastkowego misia, niż brunatnego misia widocznego na etykiecie produktu .. Ale to oczywiście moja interpretacja ;)

VANILLA LIME : jak zauważyłam, jeden z ulubieńców wszystkich nosów, które go recenzowały. Mój także. Co prawda zaczęłam od samplera, który jak to sampler - był słaby, ale dał i tak wyczuwalną nutę słodkiej waniliowej limonki. Połączenie jest doskonałe, gdyż proporcje są niezaburzone - obawiałam się kwaśnej limonki i niewyczuwalnej wanilii, która zginie pod natłokiem świeżej, acz kwaśnej limonki, a to niespodzianka, obie nuty zapachowe dostały od producenta równe szanse i wanilię czuć na równi z owocem. Kompozycja ta zachęciła mnie do pójścia krok dalej i zakupu tumblerów i słoja. Chwała tumblerom - są boskie, intensywne, zapach do dna ( tak, wypaliłam już dwa) jest taki sam, a barwa pozostaje niezmienna - czyli nie brudzi się. Słój XXL, w który się zaopatrzyłam, gdy tumblery już się w sklepach skończyły okazał się pomyłką. Po tumblerze trudno było mi zaakceptować zapach nikły, podejrzewam że zależne jest to nie tylko od ilości knotów, ale i od struktury świecy - różnią się diametralnie. Opiszę to w jednej z najbliższych notek. Zaś co się tyczy wosku Vanilla Lime - przepraszam, ale w porównaniu z tumblerem, a nawet słojem, jest ... straszny. Jeśli ktoś zaczyna od wosku w tym zapachu, nie pozna jego właściwości. Wosk jest dusząco nieprzyjemny, nie przypomina tej słodyczy, tego zrównoważenia świeżego owocu i wanilii, jest brudnym zapachem, ciężkim ... Zdecydowanie odradzam wosk.

W następnej notce : FLUFFY TOWELS - zasługuje na osobną, a także STRAWBERRY BUTTERCREAM :)
Za mną wiele przetestowanych zapachów, a przede mną dużo recenzji, na które Was zapraszam w najbliższych postach. Mam zamiar dodawać częściej notki, ale jako że podchodzę do tego poważnie i staram się oddać wszystkie myśli i dobrze zobrazować tak moje zbiory, jak i oddać zapachy, takie posty są dość pracochłonne. Jestem też ciekawa Waszych doznań zapachowych, jeśli chodzi o świece, szczególnie jeśli różnią się od opisanych tu przeze mnie ?
